Zacznij żyć.. póki jeszcze żyjesz!

Zacznij żyć.. póki jeszcze żyjesz!

Zastanawiasz się, co będzie po Twojej śmierci? Tak? No i po co? Co to za różnica? Nie będzie Cię. Koniec. Kropka. I nic co zrobisz, pomyślisz czy powiesz, tego nie zmieni.  Nie masz na to wpływu.

Masz natomiast wpływ na to, co jest tu i teraz, czyli na.. życie. Korzystasz z tego przywileju?

Boimy się śmierci i boimy się tego, co po śmierci, a tymczasem jesteśmy martwi za życia, i nawet tego nie zauważamy.

Żyjemy w przyszłości, z którą nie jesteśmy w stanie nic zrobić, zaniedbując teraźniejszość nad którą mamy realny wpływ.

Dziwne, nie sądzisz?

Ale jakby tego było mało, to fantazjowanie o przyszłości często nam nie wystarcza, więc zapraszamy do trójkąta przeszłość.

„Mogłam zrobić tak.. Mogłam postąpić śmak.. Mogłam to.. Mogłam tamto.. Mogłam sramto.”

Znasz to skądś? Założę się, że tak.

No dobra, mogłaś! Ale nie zrobiłaś. No i co?

Dlaczego wybierasz codzienne karmienie się tymi wypominkami?

Czy tkwienie w stanie totalnego przeszłościowego szitu naprawdę jest tym, co potrzebne jest Ci, aby.. żyć?

Kobieto, proszę Cię, ogarnij się, bo życie Ci ucieka!

Zrobiłaś błąd? Upadłaś?

Bywa. Nie ty jedna, nie ostatnia. Wstań, popraw koronę, wyciągnij wnioski i idź dalej.

Przyszłości nie znasz, przeszłości nie zmienisz. Ale możesz dać sobie najwspanialszy prezent, jakim jest właśnie życie.. życie teraz.

Dlatego nie czekaj dłużej, zrób to i zacznij żyć.. póki jeszcze żyjesz!

Przyznam, że również czasem „odlatuję”. Jest jednak pewna wizualizacja, która skutecznie przywraca mnie do teraźniejszości.

Czytałaś S. R. Covey’a „7 nawyków skutecznego działania”? Jeśli tak, wiesz pewnie, o której wizualizacji piszę. Jeśli nie, rozsiądź się wygodnie i zapraszam w podróż do swojej wyobraźni. Ale ostrzegam, może być ostro!

Gotowa? To zaczynamy.

Wyobraź sobie, że wybierasz się na pogrzeb ważnej w Twoim życiu osoby. Jesteś smutna, bo zmarł ktoś bliski Twemu sercu, a jednocześnie podekscytowana, bo spotkasz rodzinę i znajomych, których od lat nie widziałaś.

Podjeżdżasz pod kościół, i przez otwarte drzwi widzisz, że najbliżsi zajęli już miejsca w kościele.

Wchodzisz do środka i od razu kierujesz się w stronę zmarłego. Chcesz go pożegnać.

Podchodzisz do trumny, nachylasz się i.. widzisz siebie!

Siadasz w pierwszym rzędzie, zaglądasz w harmonogram uroczystości. Wynika z niego, że za chwilę Twoi najbliżsi wygłoszą mowy pożegnalne. Wystąpi ktoś z rodziny, przyjaciół, współpracowników i ktoś ze społeczności na rzecz której działasz – może ksiądz, może ktoś z fundacji, w której się udzielasz, może opiekunowie schroniska dla zwierząt, w której jesteś wolontariusz, a może ktoś z Hospicjum lub Domu Dziecka, które wspierasz.

Co usłyszysz na swój temat? Czy to, co chciałabyś usłyszeć?

Niezmiennie porusza mnie ta historia, bo pozwala mi się zatrzymać.. Spojrzeć w prawo i lewo, zobaczyć, co się wokół mnie dzieje, i zastanowić czy żyję tak, jakbym tego chciała? Czy żyję tak, aby po mojej śmierci, moi najbliżsi wygłosili mowy w stylu „odszedł dobry człowiek”?

I gdy tak się zatrzymam na chwilę w tym codziennym pędzie, zastanawiam się również czy jestem szczęśliwa? Czy to, co mam w życiu jest naprawdę moje czy może jednak żyję życiem mi narzuconym? Czy szanuję siebie? Czy jestem dla siebie dobra?

Dlaczego pytam o swój stosunek do siebie?

Uważam, że jeśli chcemy zmieniać świat – a ja chcę, i jeśli chcemy zmieniać ludzi wokół nas i dbać o nich, musimy zacząć od siebie.

Bo tylko wtedy, gdy my się zmienimy, zmieni się świat, w którym żyjemy i zmienią się również ludzie, którzy nas otaczają.

Bo tylko wtedy, gdy zadbamy o siebie, będziemy w stanie zadbać o innych.

Bo tylko wtedy, gdy będziemy szczęśliwi, będziemy mogli dawać szczęście innym.

Nie da się jednak zmieniać i dbać o siebie w przyszłości. Bo jeszcze jej nie ma.

Nie da się również tego robić w przeszłości. Bo już jej nie ma.

Aby zmieniać siebie i o siebie dbać musisz być i żyć w teraźniejszości.

Moja Droga, zatrzymaj się więc proszę na moment.

Odetchnij.

Zastanów się chwilę i odpowiedz na pytanie, co chciałabyś usłyszeć na swój temat po śmierci?

Bo właśnie teraz jest ten czas, gdy na te słowa pracujesz. Więc możesz jeszcze wiele zmienić w swoim życiu.

Jeśli czujesz, że nie jesteś szczęśliwa, że coś Cię uwiera, że nie masz celu lub stale rozpamiętujesz przeszłość na przemian z fantazjowaniem o przyszłości, a przy tym tracisz czas pozostały Ci w teraźniejszości, to pamiętaj, że możesz jeszcze coś z tym zrobić. I zrób to proszę, zanim będzie za późno.

Nie czekaj na jutro, na kolejny poniedziałek, na nowy miesiąc czy na Nowy Rok. Liczy się każda sekunda Twojego życia.

A jeśli myślisz, że rok, miesiąc, godzina, minuta, sekunda nie robią różnicy „zapytaj studenta, który oblał decydujący egzamin, matkę, która wydała na świat wcześniaka, wydawcę tygodnika, zakochanego, który czeka na spotkanie z ukochaną osobą, człowieka, który właśnie spóźnił się na autobus, kogoś, kto stracił bliskiego w wypadku samochodowym lub srebrnego medalistę olimpijskiego” (Bernard Werber).

Z kolei jeśli sądzisz, że nie ma sensu się zmieniać i dbać o siebie, bo jesteś „za mała”, aby uczynić jakąkolwiek różnicę, to spróbuj spać w obecności komara (Dalajlama), i daj znać czy dalej tak sądzisz?

Mamy w życiu to na co się godzimy. Również to, że tak naprawdę nie żyjemy.

Co powiesz na to, aby jednak żyć? Ja jestem za!

Rozejrzyj się wokoło. Jeśli jesteś szczęśliwa – super! Gratuluję Ci z całego serca.

Jeśli jednak nie o takim życiu marzyłaś i nie takim życiem chcesz żyć, wystartuj od nowa, bo jeszcze nie jest za późno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *