„Szczerze mówiąc już od kilku lat, rok w rok, w dniu Twoich urodzin, jest mi smutno.. Smutno, bo wiem, że tak wiele zostało Ci odebrane. I nic nie mogę z tym zrobić..”

„Szczerze mówiąc już od kilku lat, rok w rok, w dniu Twoich urodzin, jest mi smutno.. Smutno, bo wiem, że tak wiele zostało Ci odebrane. I nic nie mogę z tym zrobić..”

„Szczerze mówiąc już od kilku lat, rok w rok, w dniu Twoich urodzin, jest mi smutno..
Smutno, bo wiem, że tak wiele zostało Ci odebrane. I nic nie mogę z tym zrobić..” 

Jacku..

Wczoraj były Twoje urodziny. Skończyłeś 29 lat. 
A ja życzyłam Ci tego, czego standardowo życzy się w takim dniu, czyli zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń. 

Tylko czy miało to sens? Bo przecież Ty nie jesteś „standardowy”..

Szczerze mówiąc już od kilku lat, rok w rok, w dniu Twoich urodzin, jest mi smutno.. 
Smutno, bo wiem, że tak wiele zostało Ci odebrane. I nic nie mogę z tym zrobić..
I właśnie ta bezsilność jest dla mnie najcięższa. 
Bo nauczyłam się, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.. że wystarczy tylko bardziej się skupić, dłużej pomysleć, więcej zapłacić, i problem z głowy. Jednak nie w tym przypadku..

29 lat temu, podczas porodu wystąpiło u Ciebie niedotlenienie mózgu. Mogę być wdzięczna jedynie (a może i aż) za to, że życie Cię oszczędziło. Jesteś świadomy, chodzisz, mówisz.. 
Jestem czasem pełna podziwu patrząc na Ciebie i obserwując, jak bardzo jesteś pracowity i dokładny.. wręcz pedantyczny. Gdy otworzyłam kiedyś Twoją szafkę ze skarpetami, to aż mnie zatkało. Nie wiedziałam, że można tak układać fuzekle! 

Jesteś więc „świadomy, chodzisz, mówisz..” 

..i czujesz..

A świadomość tego ostatniego męczy mnie najbardziej. 

Bo wiem jak bardzo pragniesz mieć przyjaciół. 
Rówieśnicy się rozjechali po Polsce, założyli rodziny, mają swoje życie, więc szukasz przyjaciół wsród młodszych, często dzieciaków. Ale nie znajdziesz ich tam, bo to gówniarstwo, które jest tak ograniczone emocjonalnie, że jedyne po co im jesteś, to po to, aby się pośmiać. Rozsadza mi serce, gdy tylko o tym myślę. 

Bo wiem jak bardzo pragniesz miłości i związku z kobietą. 
Dlatego jesteś taki ufny i wystarczy, że któraś jest dla Ciebie milsza niż zazwyczaj, łapiesz się jej i trzymasz. A to kończy się różnie. Nieraz płacisz za to srogo. Dosłownie i w przenośni. 

Bo wiem jak bardzo pragniesz uwagi. 
I przez to nie zauważasz, że Twoje zachowania powodują, że ma się Ciebie „przesyt”. Bo jak ktoś raz okaże Ci zainteresowanie, będziesz mu powtarzał te same historie w kółko. 
A jednocześnie wiem, że potrzeba przynależności jest jedną z najważniejszych potrzeb każdego człowieka. I nie spełniając jej, tracimy ogromną część naszego potencjału. 

I dlatego jest mi tak bardzo czasem wstyd.. 

Bo wiem czego potrzebujesz, i wiem, że mogłabym Ci to dać. I wiem też, że wcale wiele mnie to nie kosztuje. 
A jednak tak często nie jestem w stanie.. nie wytrzymuję.. jak większość ludzi wokół Ciebie..
choć tak bardzo chcę by było inaczej.

Musisz czuć się wtedy strasznie samotny..

Czasem mam takie myśli, że żałuję, że jesteś.. 
Bo nie zasługujesz na to, że odebrano Ci to, co My – ludzie zdrowi – mamy w pakiecie. 
Pierwsze pocałunki, miłostki, prawdziwe związki, małżeństwa, dzieci.. poczucie bycia potrzebnym drugiej osobie. 

I nie zrozum mnie źle, kocham Cię bardzo mocno! Jesteś moim młodszym bratem. Pewnie gdybyś był zdrowy, myślę, że wiele by nas łączyło, jako najmłodszych z naszej piątki rodzeństwa, ale serce mi pęka, że nie przeżyjesz tego wszystkiego, co my przeżyliśmy. 

Na szczęście pomimo, że od czasu do czasu mam takie straszne myśli, mam również i wspaniałe wspomnienia z Tobą, za które bardzo Ci dziękuję. 

Potrafisz mnie rozśmieszyć do łez.

Jak wtedy, gdy pisałam po nocach pracę magisterską, a Ty na wpół świadomy wpadłeś po 2:00 do kuchni po solidny kawał kiełbasy, zeżarłeś ją całą i nawet tego nie pamiętałeś następnego dnia. 
Albo jak chodziliśmy za dzieciaka po stolarni dziadka i gwóźdź wbił mi się do nogi, a Ty do dzisiaj opowiadasz o tym zanosząc się śmiechem. 
Albo jak zobaczyłam kiedyś pająka, wpadłam w panikę, a Ty mnie wybrechtałeś tak, że aż po podłodze się zacząłeś tarzać. 
Wiele tego..

Ale to przeszłość.. a o nią jestem spokojna, bo wiem, że dałeś radę.

A dzień Twoich urodzin jest dla mnie smutny, bo potrafię myśleć wtedy tylko o jednym.. O Twojej Przyszłości. 

I czuję strach. Niepokój. Niepewność. 
Co z Tobą będzie? Co się z Tobą stanie? Czy założysz rodzinę? Czy ktoś pokocha Cię partnerską miłością? Czy będziesz szczęśliwy?

Po kres swoich dni masz miejsce w naszym domu rodzinnym. Ogromnie szanuję moją siostrę i jej rodzinę, że zadeklarowali opiekę nad Tobą do końca życia, bo wstyd się przyznać, ale ja nie byłabym gotowa do takiego poświęcenia.. 

I gdyby chodziło wyłącznie o zapewnienie Ci dachu nad głową, ubranie czy wyżywienie, to nawet dzisiaj przyjęłabym Cię z otwartymi ramionami. 

Ale chodzi o coś więcej..

..a ja, pomimo, że mam świadomość co to jest, nie jestem w stanie Ci tego dać.. Bo nie mam w sobie tej cierpliwości, łagodności i miłości, której tak potrzebujesz..

..za co Cię ogromnie przepraszam.

Musiałam to z siebie wyrzucić, bo trzymam to w sobie od wielu lat. I tylko czasem w domowym zaciszu zwierzam się Bartkowi z moich lęków i obaw. I jest mi wtedy.. lżej.

I pomimo, że wiem, że nie przeczytasz tej wiadomości, a nawet jeśli, to i tak jej nie zrozumiesz, to bardzo cieszę się, że to z siebie wyrzuciłam. Bo już od dłuższego czasu chciałam o Tobie napisać. 

I przyznaję, że jest w tym egoistyczne podejście. 
Bo wylałam z siebie, to co mnie męczy, a Twoja sytuacja i tak się przez to nie zmieni.
Ale może dzięki temu, ktoś kto to przeczyta, mając przy sobie taką osobę jak Ty i takie odczucia jak ja, pomyśli, że nie jest w tym sam..

..i że inni też się boją..
..i że czasem również miewają straszne myśli.. ale nie definiuje ich to od razu jako złych ludzi..

..a po prostu.. ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *