O MNIE

2 grudnia 2014 r. ze łzami w oczach i drżącą ręką podpisałam dokument u notariusza, a tym samym zostałam właścicielką i prezeską spółki z o. o., która miała być spełnieniem moich marzeń. Marzeń o wolności i niezależności.

Byłam przeszczęśliwa. Pamiętam, że pomyślałam „teraz to już będzie z górki”.

Nie wiedziałam wówczas, jak bardzo się mylę.

Niespełna rok później, również ze łzami w oczach, podpisywałam inny dokument – rozwiązanie umowy na kontrakt o wartości nieco ponad 900 tys. zł.

Tym razem towarzyszył mi smutek i ogromne poczucie wstydu.

Zamarzył mi się własny biznes, a ja najzwyczajniej w świecie nie dałam sobie w nim rady. Pomyślałam wtedy, że nie nadaję się do tego, a ten cały biznesowy świat mnie po prostu przerasta.

Stanęłam przed ważną życiową decyzją: zwijać manatki czy podjąć kolejną próbę i zacząć od nowa?

Na swoje szczęście, miałam obok siebie ludzi, którzy wierzyli we mnie bardziej niż ja sama. Postawiłam więc na to drugie. Jednak było znacznie trudniej niż w grudniu 2014 r., bo na koncie zamiast 0 zł, miałam minus kilkadziesiąt tysięcy.

Było naprawdę ciężko. Tym bardziej, że długo ukrywałam przed innymi, w tym przed bliskimi, jak bardzo jest źle. Było mi po prostu wstyd.

Jednak gdybym dzisiaj mogła cofnąć czas i coś zmienić, to zmieniłabym zaledwie kilka drobnych rzeczy. Przestałabym udawać, że jestem samowystarczalna, nie bałabym się prosić, a nawet z chęcią prosiłabym o pomoc i przede wszystkim nie wstydziłabym się głośno mówić o swoich porażkach. Choć dziś nie uważam już ich za porażki. Zdecydowanie były to lekcje. I to bardzo wartościowe, bo dzięki nim jestem tu, gdzie jestem teraz.

Zdecydowanie raz jeszcze podjęłabym decyzję o wejściu we własny biznes. Ostatecznie przecież zyskałam to na czym zależało mi najbardziej, czyli wolność i niezależność, a nawet więcej, bo również bezpieczeństwo, szczęście i spokój.


Mówi się, że do biznesu trzeba mieć „smykałkę”.

Albo jaja.

A ja mówię, że do biznesu trzeba mieć pokorę i przede wszystkim trzeba umieć go robić. A „robi się” go WIEDZĄ, PLANEM i DZIAŁANIEM.

Jeśli więc potrzebujesz wiedzy, skorzystaj z moich płatnych i bezpłatnych materiałów.

Jeśli potrzebujesz planu i chcesz, abym pomogła Ci go ułożyć, weź udział w bezpłatnych wyzwaniach lub umów się na płatną konsultację ze mną.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w działaniu, to zapraszam na moje media społecznościowe.


Dlaczego robię to, co robię?

Nie będzie to zbyt chwytliwa za serce odpowiedź.

Po prostu lubię pomagać.

Choć wiem, że jest to moje przekleństwo i błogosławieństwo.

Przekleństwo, bo potrafiłam postawić szczęście innych ponad swoje. Dzisiaj już tego nie robię, bo wiem, że był to pewien schemat postępowania w moim życiu przez który miałam czuć się potrzebna, a tym samym zastępować sobie prawdziwą miłość.

Błogosławieństwo, bo gdy już przepracowałam swoje przekleństwo, zrozumiałam, że mam wielki dar. Upadam, jak każda z nas, ale bardzo szybko się podnoszę, a każdy taki upadek analizuję i wyciągam wnioski. We wszystkim widzę szanse i dosyć wyraźnie dostrzegam zagrożenia.

Jestem kreatorem i krytykiem w jednym. Jestem nauczycielem. Jestem mentorem.

Pamiętasz historię o moim upadku w 2015 r.? Napisałam, że miałam wówczas obok siebie ludzi, którzy wierzyli we mnie bardziej niż ja sama. Nie głaskali mnie jednak po głowie mówiąc, że „na pewno wszystko się jakoś ułoży”. Bardzo im za to dziękuję.

Po pierwsze, samo się na pewno nic nie ułoży. Po drugie, nie zgadzam się na „jakoś”. A po trzecie, gdy coś nie działa, na nic nam pocieszanie. Potrzebne jest realne wsparcie. Opcje. Plan działania. Motywacja w jego realizacji.

Potrzebna jest POMOC. Pomoc, która oparta o wiedzę i doświadczenie jest gwarancją sukcesu (zdefiniowanego indywidualnie, oczywiście).

Dlatego właśnie stworzyłam ogólnopolski projekt edukacyjno-rozwojowy dla kobiet „Przedsiębiorczość jest kobietą” do którego serdecznie Cię zapraszam.

Jeśli prowadzisz biznes, jednak Twoje marzenia rozmijają się z rzeczywistością, nie ma na co czekać. Samo się nie ułoży.

Jeśli z kolei jesteś dopiero na etapie myśli o własnej firmie, to tym bardziej dołącz do projektu. Dobry start to wielka oszczędność: czasu, stresu i pieniędzy.

Witam Cię w Przestrzeni Kobiet Przedsiębiorczych i mam nadzieję, że zostaniesz tutaj na dłużej.